Grzyby-Start
"Czy czegoś więcej trzeba?"...
Galeria - Dorota
 ...-myślałam idąc leśną drogą, na którą padały promienie słońca, bez trudu przedostające się przez bezlistne na razie gałęzie. Takie oto mysli przerwało mi nagłe zetknięcie z brutalną (i jakże twardą od nocnego zmrożenia) rzeczywistością, o którą rozbiły się nie tylko myśli, ale i bardziej przyziemne cztery litery.

    Tak wyrwana znienacka z przedwiosennego rozmarzenia, "przypomniałam" sobie, że przyszłam do lasu, żeby coś "spazerniaczyć", a nie tylko oddawać się wizjom świata opanowanego radością i szczęściem.

    Ale zacznijmy od początku...
    Chciałam sprawdzić jak ostatni atak zimy wpłynął na wygląd lasu i grzyby, które spodziewałam się znaleźć.

    Najpierw pojechałam w stronę Myślenic - śladami ostatnich mrozów były tylko resztki lodowej pokrywy na strumykach. Układały się w fantastyczne wzory, z których, przy odrobinie fantazji można byłoby odczytać niesamowite historie... (Ale tym razem zachowam je dla siebie, żeby czytelników szanownych zaraz na początku nie znużyć.)

    W czasie robienia zdjęć tym lodowym zapiskom omal nie wylądowałam w strumieniu (co nie byłoby żadną nowością, ale temperatura zdecydowanie nie sprzyjała kapieli na łonie natury).

    Penetrowałam "bzowe zagłębia", ale uszaków wiele nie było - najwyraźniej zaszkodziły im  wiejące przez ostatnie dni wiatry i stały się cieniutkie i nieco podsuszone.

    Znacznie więcej niż uszaków znajdowałam przeróżnych nadrzewniaków, wynalazkami też zwanych.

 Czas już nastał południowy, więc odpaliłam wierną brykę i pojechałam poszukać jakiegoś nowego lasu. Jechałam w stronę Wieliczki i zatrzymałam się w miejscu, które mnie zainteresowało...

    Przeczucie mnie nie zawiodło - trafiłam do lasu okrytego zielonością. Drzewa obrośnięte bluszczem, którego zimozielone liście tworzyły miejscami zieloną kopułę, sprawiały wrażenie porytych listkami, zmurszałe pnie obrośnięte mchem dawały "zieloność" od spodu, a dzikie bzy nasłuchiwały kroków wytężając cały słuch zamknięty w uszakach. 

    Jak na przyzwoitego pazerniaka przystało, nie pozostałam obojętna wdzięczącym się do mnie z gałęzi uszakom i całkiem sporo ich nakosiłam. Na koniec znalazłam jeszcze kilka, niemłodych już boczniaków, którym też nie podarowałam życia.

    Jutro trzeba rzucić się w wir pracy, ale po sobotnio  - niedzielnym przebywaniu na świeżym powietrzu, z dala od krakowskiego smogu, smokiem też zwanego, starczy sił na zakładanie kagańca oświaty przez najbliższy tydzień. Czy trzeba czegoś więcej do szczęścia???

25 Czerwca 2018
Poniedziałek
Imieniny obchodzą:
Albrecht, Eulogiusz,
Lucja, Łucja,
Tolisława, Wilhelm
Do końca roku zostało 190 dni.
Grzybland Na Facebooku
Konkursy
Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętaj mnie
Nie pamiętasz hasła?
Nie masz konta? Załóż je sobie
Kiedy na grzyby

showMoon()
Gościmy
Aktualnie jest 462 gości online