Grzyby-Start arrow Kronika Grzyblandu arrow Grzybowe Noce Pomorskie 2008
Grzybowe Noce Pomorskie 2008
Nadesłał Mikołaj   
poniedziałek, 21 lipiec 2008

Foto galeria Asza    Foto galeria Małgi    Foto galreia  Grzegorzww

WŚRÓD GRZYBÓW, LASÓW, JEZIOR, RYB I POROSTÓW
ŚRODKOWEGO POMORZA


 Począwszy już od północy z czwartku na piątek ruszali z domowych pieleszy uczestnicy I-go Środkowopomorskiego Zlotu – POROST 2008.
Pierwsi wyruszyli Asza z Januszem i Aiszą. Po nich koło 2.00 w nocy Foczkolak z Misiołakiem i Crop Keeper ze swoją młodzieżą, no a potem to już same śpiochy.

I tak przybywali do Porostu najpierw ci z najbardziej odległych miejscowości a na końcu ci, którzy mieli najkrótszą drogę do pokonania.
Na uczestników czekali już w Ośrodku „Eden” niestrudzeni Organizatorzy – Czahanka i Małgi wspierane dzielnie przez wirtualnego dotychczas Grzegorzaww.
Przywitaniom i uściskom nie było końca tym bardziej, że w Poroście szczególnie liczna grupa stałych uczestników naszego Forum spotkała się po raz pierwszy w realu. Na tę chwilę wszyscy czekali z dużą niecierpliwością. Czort jeden tylko wie, kto przywlókł ze sobą spory deszcz. Stąd wieczorne ognisko z powodu przeciwności natury zamieniło się w trzy grille, które dwiema rękami uzbrojonymi w szczypce obsługiwał sam Maj...estro czyli MISZCZ. Pracował dzielnie w pocie czoła i dymie grilla[/url], a uwijal się przy tym, jak nieprzymierzając... Phil Collins lub Pszczółka Maja.

Może, po odrobieniu pewnych zaległości grillowych z Mikstatu, Wielki Grzyb zacznie rozważać przywrócenie odpowiedniej kategorii Wodza. Zasiedliśmy tedy w niebiańskiej świetlicy ośrodka Eden, by delektować się miszczowskimi kiełbaskami,

marynowanymi grzybkami w smakach wielu, nalewkami i dobrem wszelkiem. Rzecz oczywista było też coś dla ducha: Asza przedstawiła nam opracowaną przez siebie bardzo ciekawą prezentację „Grzyby Chronione”. Centralnym punktem wieczornego spotkania był tradycyjny Chrzest Nówek. A było ich tym razem 6: Małgi, Lusi, Elżbieta, Nela, Grzegorzww i Bogdan. Mistrz Ceremonii Crop Keeper wspomagany przez Czahankę i Wodza Pyrlandii 2 klasy sprawnie poili i karmili nasze Nówki osobliwościami których nazwy rozpoczynały się od litery M : Marynowanymi Muchomorami oraz Mamrotem (wszystko oryginalne i z certyfikatem!).


W sobotni poranek Neroyunan i Pimpel, którzy wybrali się z wędkami, zastali nad brzegami jeziora Chlewo Wielkie niezmordowaną Małgi z jednym okoniem i niezłym przyłowem w postaci ok. 30 płoci. Sobota upłynęła nam pracowicie na podziwianiu rezerwatów przyrody..... i poszukiwaniu grzybów i porostów, bo na kwiat paproci było już nieco za późno.
Po szybkim śniadaniu zlotowicze ruszyli do leżącego na wschód od Bobolic rezerwatu leśnego „Buczyna”.

Rezerwat ten jest pięknym fragmentem drzewostanu bukowego z licznymi pomnikowymi okazami drzew. Najstarsze rosnące tu buki liczą od 120 do 150 lat i osiągają średnicę 1 metra. Rezerwat ten jest przykładem lasu naturalnego odnawiającego się z samosiewów, w którym dominującym zbiorowiskiem roślinnym jest zespół kwaśnej buczyny niżowej z przestojami dorodnych buków zwyczajnych i nieliczną domieszką dębów bezszypułkowych. Wszystkich uczestników, w szczególności tych z Wielkopolski czy Śląska, zaskoczyła znaczna wilgotność poszycia. Wyjaśniło się to wkrótce, gdyż część rezerwatu obejmuje kompleks olszyny bagiennej i boru wilgotnego. Zapowiadało to spore emocje towarzyszące zwykle naszym eksploracjom grzybnym tym bardziej, że ogłoszono konkurs na znalazcę największej liczby różnych gatunków. Pracowano dzielnie przyglądając się pilnie gałązkom, gałęziom czy konarom

, pniaczkom, pniom, listkom, powierzchni ściółki oraz zaglądając od czasu do czasu też pod mchy, czy rozgrzebując delikatnie wierzchnie warstwy gleby.
Jak okaże się wieczorem, trud ten nie poszedł na marne.
Z rezerwatu „Buczyna” ruszyliśmy do Rezerwatu „Kiełpino” będącego jednym z jezior lobeliowych występujących w tej okolicy. Na piaszczystym dnie tych zbiorników, których wiek szacuje się na 15 000 lat, w strefie brzegowej występują zagrożone zespoły poryblinu i lobelii jeziornej. Tworzą one podwodne łąki składające z licznych rozetek, z których jedynie białe kwiaty lobelii jeziornej wydostają się na powierzchnię wody w czasie kwitnienia.

Rośliny te, to relikty z okresu borealnego i są zatem swoistymi roślinnymi mamutami. Oczywiście spenetrowano też las otaczający jezioro i wyrastający wśród torfowisk. Zarówno w rezerwacie „Buczyna” jak i nad jeziorem Kiełpino zaskakiwał zupełny brak klasycznych jadalniaków. Za to oczom uczestników, nierzadko po raz pierwszy, ukazały się takie gatunki jak murszak rdzawy, łysostopek byrsztynowy, lejkówka czrwonawa, hełmówka błotna, próchnilec owocolubny... Ja zgłupiałem od tej liczby i różnorodności wszelkich nowości.
Również nasz Patron okazał wiele łaskawości dla Wielkiego Grzyba i innych uczestników naszego Zlotu. Najpierw Asza znalazła niewielkie czarcie jajo. Później, nad Kiełpinem we wnęce między korzeniami pięknie omszałego bukowego pniaczka Gagatka odkryła małe, białawe oczko, które po odsłonięciu okazało się dużym okazem, niezbędnej dla kompletnych chrzcin, wiadomej osobliwości.

. Więc ceremonię chrztu wszystkich bez wyjątku Nówek dokończono w niedzielę rano plastrami usmażonego smakołyku

. W czasie gdy zlotowicze pilnie poszukiwali kolejnych okazów grzybów nasze najmłodsze latorośle – Daria i Paulina – powodowane zapewne potrzebą młodzieńczego buntu – za nic miały grzyby i porosty i całą swoja uwagę skupiły na płazach. Czyżby wyrastało nam Stowarzyszenie-córka Żabland? A może to tylko pierwsze przymiarki do poszukiwań zaczarowanego księcia?


Po powrocie do naszej bazy ….. niespodzianka wielka. Aż nas zatkało z wrażenia i radości. Do grona uczestników dołączyli niezawodni reprezentanci Małopolski Stasia i Wacław.
Nasz drugi, sobotni wieczór w Poroście skończył się (po długiej i nierównej walce) zwycięstwem nad deszczem. I znowu magiczna liczba trzech – tym razem żeliwnych garnków, w których uprażyliśmy (lub jak wolą inni udusiliśmy) kartofle z boczkiem, cebulką i kiełbaską (lub jak wolą inni pyry ze szpyrką, cybulą i kichą). Ogłoszono wyniki konkursu na Najlepsze Grzybowe Oko. Bezapelacyjnie zwyciężyły Panie: Mirka znalazła 54 różnych gatunków ustanawiając nowy rekord naszych Zlotów, a drugie miejsce przypadło Małgi – 41 gatunków. Pozostali uczestnicy konkursu znajdując ponad 20 gatunków zdobyli miejsca …. trzecie. Wręczano nagrody, ściskano prawice, dekorowano się smyczami... Specjalne brawa zebrały nasze dzielne Organizatorki Czahanka i Małgi, po czym wykład przy ognisku o hodowli grzybów zaprezentował (nie wspomagając się multimedialnymi gadżetami) Crop Keeper. Szczególne, by nie rzecz wręcz porażające, wrażenie na słuchaczach wywarły bardzo ekspresyjne pokazy szokowania kostek grzybnych w wykonaniu zacnego prelegenta. Gdy już zapadły totalne ciemności okazało się, że gdzieś zawieruszyły się Aisza, Kropka i Setka – dzielne pieski naszego Bractwa. Ogłoszono konkurs na ich poszukiwania w ciemnym lesie. Dzielnie spisały się nasze najmłodsze specjalistki od ….żabek. Zaopatrzone w czarodziejskie, a świecące różdżki poszły w las przyprowadzając po niedługim czasie nie tylko nasze zguby, lecz jeszcze dodatkowo Grzybowego Duszka. Wszystkie rozbłyskujące z radości w trzech kolorach.

Niedzielny poranek zastał nas nad jeziorem moczących kije w ramach ogłoszonego konkursu na Najlepszego Wędkarza Wśród Grzybiarzy. Na żywca, na grunt, na spławik, trzech ruszyło na łowy metodą „wpław za rybą”. Ale jeden nie mógł odnaleźć swoich gatek do kąpieli więc ostali się tylko Mirek i Janusz. Wszyscy dwoiliśmy się, troiliśmy i może TRZY ryby z tego wyszły. Za to nagród od „Motyla”, było więcej niż wędkarzy 
Po dokończonym chrzcie Nówek ruszyliśmy na kolejną eskapadę. Tym razem do rezerwatu archeologicznego „Kamienne Kręgi” koło wsi Grzybnica (sic!). Zamiast Isaury spotkaliśmy tam jedynie nawiedzonego bioenergoterapeutę. Przewodnik podaje, że znajdujące się na terenie rezerwatu kamienne kręgi i kurhany są pozostałościami cmentarzyska kultury wielbarskiej pochodzącego z okresu wędrówek Gotów, którzy przybyli na tereny Polski ze Szwecji, zaś w Grzybnicy zatrzymali się nad rzeką Radew i tam mieli swoją osadę. My jednak wiemy swoje – w Grzybnicy swoją osadę mieli nasi protoplaści – pierwsi grzybnięci na Ziemiach Polskich. Na kolejnym Walnym przedłożony zostanie projekt, aby wieś tę uczynić stolicą Grzyblandu . Zwiedzając te kamienne zabytki część zlotowiczów zachęcona przez nawiedzonego bioenergoterapeutę – opiekuna Rezerwatu, który Crop Keepera o mało nie zakuł w dyby (o tym przy innej okazji), doładowywała swoje magazyny dodatkowymi porcjami energii

(Fot.12). Rzeczywiście miejsce to wydaje się być iście czarodziejskim – ja w życiu nie widziałem jeszcze takiego bogactwa porostów o bajecznej wręcz okazałości.

M. in. trzy rodzaje wspaniałych okazów brodaczki na jednym drzewie. Pamiętając o tym, że porosty są doskonałym bioindykatorem stopnia zanieczyszczeń atmosfery, większość zlotowiczów mogła się przekonać, w jak zanieczyszczonym powietrzu spędza u siebie większość życia.
I tak powoli Zlot naszego Bractwa na Środkowym Pomorzu dobiegał do końca pozostawiając w naszej pamięci mnóstwo niezatartych wrażeń, a w sercach kolejne zawiązane przyjaźnie.
Jeszcze raz serdecznie dziękujemy wszystkim Organizatorom i Uczestnikom za wspaniałe spotkanie nie tylko w Grzyb-, ale i w Ryb- i Porostlandzie. .

Opr. Gagatka i Mikołaj-Neroyunan

                                                         Komentarze

16 Sierpnia 2017
Środa
Imieniny obchodzą:
Alfons, Alfonsyna,
Ambroży, Domarad,
Domarat, Joachim,
Joachima, Roch
Do końca roku zostało 138 dni.
Grzybland Na Facebooku
Konkursy
Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętaj mnie
Nie pamiętasz hasła?
Nie masz konta? Załóż je sobie
Kiedy na grzyby

showMoon()
Gościmy
Aktualnie jest 579 gości online