Grzyby-Start
Wyprawa z jajami
Napisał Dorota   
wtorek, 03 kwiecień 2007

 Galeria - dzisiejsza wyprawa

    Na dzisiejszy wyjazd zabraliśmy świąteczne jaja - wszak im też się coś przed zjedzeniem należy.  Objechały z nami kawał Polski i nie mniejszy  Słowacji.  A jak  to  było,  czytajcie dalej...

 

     Zibiowóz zajechał do Krakowa o umówionej porze - szósta rano. Włodziu ugotował rano jaja do zupełnej twardości i dowiózł je w stanie nienaruszonym. Do ekipy w składzie: Zibi, Włodek i Kropka dołączyłam ja i moje pisanki. Zaraz po zajęciu miejsca w odrzutowym Zibiowozie (w którym niestety zaczęło coś szwankować - biegi nie bardzo chciały się utrzymywać na wyznaczonym przez kierowniczą rękę miejscu), został mi wręczony przyrząd do obcinania Kropkowych pazurków. Przyjęłam też z należnymi honorami przyznany wczoraj tytuł wodza wyprawy. Jak się okaże dalej, pełniłam w czasie tego wyjazdu jeszcze inne odpowiedzialne funkcje.

     Tortury odłożyłam na później i ruszyliśmy w kierunku smardzowisk. Po drodze do Słowaków odwiedziliśmy kemping w Zubrzycy, gdzie domki już czekają na pierwszych desperatów nie bojących się zmarzlicowych temperatur, a przed nimi kwitną całe stada krokusów. I na tym etapie okazało się, że Zibiego dopadło kolejne nieszczęście - jego aparat całkowicie odmówił posłuszeństwa. Zaczęłam więc pełnić rolę głównego fotografika wyprawy i w związku z tym nie mam ani jednego zdjęcia z sobą w roli głównej. A Zibi będzie chyba musiał, zgodnie z wczorajszą sugestią Vita, zakupić nowy sprzęt.

    Przejeżdżając u stóp potężnej i mocy pełnej GÓRY, podziwialiśmy fioletowe od kwitnących krokusików łąki, potężną śniegową czapę zakrywającą uparcie głowę Babiej i potężne drzewa rosnące wzdłuż drogi. Tam też zjedliśmy śniadanie.

    W dalszej drodze umiejętnie i prawidłowo odnalazłam na mapie trasę naszej zagranicznej peregrynacji i zostałam naczelnym pilotem wskazującym drogę nie gorzej od dżipsa.

     Później droga zawiodła nas w nieprzyjazne dla kierowców strony. Na granicy zapłaciłam mój zaległy mandat (a przy okazji zapoznałam się, dzięki życzliwości pana biorącego ode mnie kasę, z kilkoma drastycznymi przepisami obowiązującymi u Słowaków). Dojechaliśmy spokojnie do piestrzenicowego lasu i ...

     Znalazłam pierwszą piestrzenicę - jeszcze całkiem malutką, a nie olbrzymią. Tuż obok Włodek dopadł kolejną, a później to już się posypały kolejne "mózgowe zwoje". Pod nogami aż trzeszczało - w lesie panuje okrutna susza, więc owocniki są podsuszone i nadwyrężone przez wszechobecne ślimaki, które pożerają wszystko co znajdą na swojej drodze. 

     Z takimi zdobyczami rozpoczęliśmy proces realizacji ostatniego punktu planu - zalezienia smardzów. Przemykając obok wjazdu do tajemniczej dolinki Cicho-sza Zibi dostrzegł gniazdo z siedzącymi dwoma bocianami. Niestety, jeden z nich nie miał natury gwiazdy i nie chciał się poddać sesji zdjęciowej. Drugi pozował z obojętnością będącą cechą istot przekonanych o swej doskonałości.

     Nadeszła pora znalezienia smardza. I czynu tego znamienitego dokonał Zibi. Wypatrzył grzyba chyba przy pomocy tajnych zaklęć i konszachtów z siłami nieczystymi, bo obok jedynego smardzyka przechodziliśmy wcześniej wszyscy i to po kilka razy. W ten sposób Zibi został królem dzisiejszego grzybobrania, który to tytuł przyjął z wielką radością, że znowu jest najlepszy. Mnie pozostała funkcja wodza, a Włodziu nie został tytularnym gamoniem, bo przecież znalazł całkiem sporo piestrzenic, a na koniec trafiła mu się szyszka porośnięta szyszkówkami.

     Jedyny smardz będzie początkiem prywatnej uprawy w Busku i oby dał potomstwo obfite! Został starannie posadzony w doniczce, a Zibi obiecał, że nie pożre go w wieku niemowlęcym, lecz będzie dbał o jego rozwój.

    Dotarliśmy już wszyscy do domów i możemy przekazać Wam relację z tego pięknego, wiosennego dnia. Zapytacie pewnie co z tymi tytułowymi jajami - otóż towarzyszyły nam wszędzie, gdzie skierowaliśmy nasze kroki. Wzięły udział w szeregu castingów i sesji fotograficznych, ale efekty ich dokonań będą tematem, do którego powrócę niebawem.

 Komentarze

23 Września 2017
Sobota
Imieniny obchodzą:
Boguchwała,
Bogusław, Libert,
Minodora, Tekla
Do końca roku zostało 100 dni.
Grzybland Na Facebooku
Konkursy
Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętaj mnie
Nie pamiętasz hasła?
Nie masz konta? Załóż je sobie
Kiedy na grzyby

showMoon()
Gościmy
Aktualnie jest 568 gości online