Grzyby-Start
Palmy, palmy czyli Slana Voda w Palmową Niedzielę
Nadesłał Paweł Nowak   
wtorek, 03 kwiecień 2007

Galeria - Amiś

Galeria-Asza 

  W Palmową Niedzielę źle jest siedzieć w domu, szczególnie gdy za oknem świeci piękne słoneczko. Kilka telefonów, szybkie śniadanko (Amisie nie mogą jeździć "na głodnego") i już Biały Bzik, przez Kwitnącą Jabłonkę wiezie nas w kierunku granicy. Owiedzimy  Slaną Vodę!

   Celów wyjazdu jest wiele. Jedziemy dla przyjemności. Jedziemy spotkać się z Fajnymi Ludźmi i jedziemy dla Ludzkości. Naszą drogę starannie mierzy i notuje dżips. Musimy przecież pomóc "Stronkowiczom" dotrzeć na miejsce. Trasa prowadzi Zakopianką do Zaborni, potem skręcamy w prawo do Jabłonki. W Jabłonce znowu w prawo - do przejścia granicznego Winiarczykówka. Po drodze tłumy ludzi zdążają do kościołów. Każdy dzierży palmę. Praktycznie widać tylko palmy. Duże, małe, strojne i takie całkiem skromne, z kilku gałązek wierzby złożone. Przejście graniczne zadbane. Dowody, machnięcie ręką, szlaban w górę i jedziemy dalej. Tu jestem pierwszy raz. Włączam nawigację i korzystam z "Tracka" jak zamieścił na stronce Forel. Na drodze znów tłumy ludzi zdążające do kościołów. Tu, na Słowacji nie ma już palm. Nie widziałem ani jednej. Nie rozwodzę się już nad zawiłościami drogi. Jest namierzona i obfotografowana. "Jak dotrzeć do celu " będzie tematem kolejnych newsów. Dzwonią telefony. U celu podróży jest już Asza z Januszem (piesek też jest). W drodze jest Ania (z podwójną biedronką, Przemkiem i Michałem). Chwila jazdy i siadamy już w przestronnej sali jadalnej Chaty "Slana Voda". Z radością piję kawę.

 Z przemiłym Panem Właścicielem ustalamy szczegóły majowego pobytu . Na miejsce dociera Ania z biedronkami i korzysta z uroków rozpalonego dla nas kominka . Towarzystwo dyskutuje. W ruch idą mapy okolic. Snujemy plany.     Intryguje mnie basen i sauna o których odpowiadała mi Asza. Biorę w łapy aparat i za zgodą gospodarza udaje się na obchód. Wszystkie interesujące mnie pomieszczenia zwiedziłem i obfociłem. Zadowolony, po kilku minutach, wracam na miejsce a tu WIELKA WYŻERKA. Chłopaki Ani jedzą zupę gulaszową a ja nie! I kto tu mówi, że Amiś myśli tylko o jedzeniu? Inni są lepsi!. No dobrze, natychmiast zamówiłem sobie porcję tej zupy  . Pierwsze wrażenie: tłusta. Druga łyżka już była poezją smaku. Mięsko, ziemniaczki - po prostu ambrozja. Zupa była tak dobra, że nawet największe niejadki wylizywały miseczki. Po jedzeniu natomiast, jest czas na bardziej lub mniej aktywny wypoczynek.

 Spragnieni ruchu mogą pograć w ping - ponga lub bilard. Mniej ruchliwi znajdą wypoczynek w saunie . Powoli dochodzę do najważniejszego: basen!  Schodami w dół schodzę do niewielkiego pomieszczenia. Pusta na razie niecka basenu będzie napełniona na nasz przyjazd. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie aby już teraz przyjąć właściwą pozycję i próbować wskoczyć.    Woda do basenu pochodzi ze źródła w najbliższej okolicy. "Słoność" słonej wody jest taka, że podobno można w basenie leżeć i czytać gazetę i absolutnie nie można się utopić.

Oczywiście nie byłbym  sobą gdybym nie udokumentował krystalicznie czystego ujęcia :) Najbliższa okolica obfituje w wiele atrakcji. Pełno jest takich "książkowych" smardzowych miejsc . Nie sposób ich tu wszystkich wymienić. Po powrocie z lasu na pewno rozpalimy sobie grilla. Otoczenie nie jest może najpiękniejsze ale ma się to zmienić do maja. Niedaleko od grilla biegają sobie swobodnie wkłady do niego. Wystarczy tylko wejść i "pozyskać".

 Można nawet zrobić zawody kto zakąskę prędzej pozyska lub zakładać się, czy zakąska nie pozyska pozyskiwacza. W okolicznych strumykach aż woda bulgocze! Takie tam wrze życie . (To specjalna dedykacja dla Stasi). Strudzeni gonitwą za smardzami, zakąskami, rozpalaniem w grillu oraz gaszeniem pragnienia zaczniemy (a przynajmniej niektórzy), jak sądzę rozglądać się za jekimś odpowiednim strumykiem. Niestety, jak podają źródła dobrze zorientowane, nie będzie już w tym roku spontanicznego pławienia grzybniętych. Komercja dociera wszędzie! Nie wiem, czy odwiedzi nas telewizja (przecież oglądalność na poziomie 99,99%) ale na pewno będą opłaty za oglądanie i fotografowanie. Na tym kończę moje pisanie. Niebawem zamieszczę zdjęcia z drogi dla tych, którzy dżipsa jeszczenie mają oraz tracka (muszę go jeszcze oczyścić z "brudu". 

Komentarze  

23 Września 2017
Sobota
Imieniny obchodzą:
Boguchwała,
Bogusław, Libert,
Minodora, Tekla
Do końca roku zostało 100 dni.
Grzybland Na Facebooku
Konkursy
Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętaj mnie
Nie pamiętasz hasła?
Nie masz konta? Załóż je sobie
Kiedy na grzyby

showMoon()
Gościmy
Aktualnie jest 568 gości online