Grzyby-Start arrow Kronika Grzyblandu arrow II Wielkopolskie Grzybobranie z Pyrą w tle-Zbąszyń 2009
II Wielkopolskie Grzybobranie z Pyrą w tle-Zbąszyń 2009
wtorek, 08 wrzesień 2009

Foto galeria- Izeczka                               Foto galeraia- Marjan                                                          Foto galeia-Urania                                  Foto galeria-Grzegorzww                                                  Foto galeria-Małgi                                   Foto galeria-Mikołaj                                                              Foto galeria-Asza                                     Foto galeria - Amiś                                                               Foto galeria-Anja

 W dniach od 4 do 6 września br., moja malutka rodzinna miejscowość w Pyrlandii – Zbąszyń – stała się na krótki czas grzybową stolicą Polski ;). Misternie planowany, przez trzech wodzów, od stycznia, zlot Grzyblandzczyków stał się faktem! W związku z tym, że zbąszyńskie tereny postanowiła odwiedzić prawie cała Polska, musieliśmy dopiąć wszystko na „ostatni guzik” ;)

W pocie czoła, już od końca sierpnia, ruszyliśmy pełną parą z przygotowaniami … Najpierw akcja przygotowania zbąszyńskiej szkoły jako bazy noclegowej II wlkp. zlotu Grzyblandu (rozdysponowanie pokoji – Mikołaj senior do sali od chemii, Dorotka do sali od polaka, Zibi nauczanie zintegrowane etc.) oraz oczyszczanie zbąszyńskiego jeziora oraz lasów z wszelkich zanieczyszczeń. Następnie zarybienie rzeki Obry, odmulenie jeziora Błędno (specjalnie dla Małgi) oraz zapewnienie odpowiedniej wilgotności w ściółce leśnej. Wódz Maryjanek wynajął specjalnie w tym celu, z aeroklubu z Leszna, maszynę PZL S-4 "Kania" by wylać hektolitry wody na robinhowe lasy. W razie czego mieliśmy też przygotowane mrożonki podgrzybka i prawdziwka z ubiegłego roku. Odmalowaliśmy też wszystkie stare kamienice na mieście, położyliśmy kostkę na zbąszyńskim rynku, a także pociągnęliśmy też kilka kilometrów ścieżek rowerowych.
 
Już w środę pojawili się pierwsi goście w osobach Małgi, Waldka (grzegorzww) ora z Lusi. Ten dzień był dla mnie traumatycznym przeżyciem ponieważ mój sąsiad z niewyjaśnionych przyczyn chciał się włamać do mojego domu! Na szczęście, mąż Lusi uratował sytuację i skończyło się tylko na strachu … Tego dnia padł też pierwszy znaleziony grzyb … Była dokładnie 2.45 w nocy kiedy Małgi, na drodze asfaltowej ustrzeliła pieczarkę polną !!!
 
Po ciężkiej nocy nadchodzi przemiły poranek … Małgi przygotowuje dla nas przepyszną jajecznicę na kureczkach, Walduś częstuje nas miodem swojskiej robotki Laughing„Żyć nie umierać”. Po smakowitym śniadanku ekipa zwija się na mały rekonesans na leśny dukty. Ja niestety zostaję w domu z przywiezionymi przez Wodza Marjana trzema litrami „ognistej wody” … W ciągu 2 godzin w wyniku procesów destylacyjnych powstaje wiele „wyskokowych” napojów typu: robinhówka, zemsta wodzów, ludwikówka itp.
O godzinie 13.00 stawia mnie na równe nogi dzwonek do drzwi … Kulki już są, po nich pojawiają się Asza z Januszem oraz Zibi … zaczynamy więc od faux pas …
Gdzie jest ten komitet powitalny …???
W następnych godzinach zjechała się kolejna część naszej załogi. Nie powiem ale czułem lekki niepokój … w końcu po raz pierwszy miałem zobaczyć wszystkich w realu …Ale cóż to było za fantastyczne przeżycie! Czułym przywitaniom nie było końca Sealed
 Po obiadku część Grzyblandu pojechała zobaczyć zabytkową kuźnię w Nądni. Następnie krótki rekonesans po lesie. Żeby zrobić dobre wrażenie na gościach wkopaliśmy z Marjanem dzień wcześniej na tą okazję mrożonego boletusa. Niestety Wódz nie był tego dnia dysponowany … Sytuację uratowała żona Marjanka, Beatka, która w porę odszukała prawdziwkową zgubę ;)
Wieczorkiem dojechała reszta brygady. Na ognisku umilała nam czas Zbąszyńska  Kapela Kożlarska (nasz produkt eksportowy) oraz … burmistrz miasta Pan Leszek Leśny. Tańcom, swawolom nie było końca Cool Chrzest nówek z moim udziałem … (pisząc tego newsa jeszcze żyję ;)) , rozdanie okolicznościowych prezentów etc. Koźlarze mieli programowo pograć godzinkę ale … porzeczkówka Mikołaja Seniora oraz warszawskie ogórasy i przepyszna sałatka Izeczki sprawiły, że kapela została z nami blisko 4 godziny … Przemiłe rozmowy z niesamowitą Czahanką, Zibim, Cywką, Jędrkiem oraz tryskającą na każdym kroku uśmiechem ekipą z Wrocławia – fantastyczna sprawa …!
 Drugi dzień zlotu zaczął się od … wielkiego bólu głowy po piątkowych szaleństwach. Mimo wszystko ekipa Grzyblandu, wczesnym sobotnim rankiem (9.30 ;)) wyruszyła do lasu na Leśnych Domkach, stając w szranki na znalezienie największej ilości gatunków grzybasów … Rywalizacja była bardzo zacięta ale mimo wszystko przebiegała w spokojnej atmosferze i w duchu fair play ;) Jako gospodarz zlotu, nie było mi dane stanąć do rywalizacji z resztą uczestników. Sobota stała też pod znakiem hasła: „Z kamerą wśród grzybów” WinkPan Wojtek ze ZTK (Zbąszyńska Telewizja Kablowa) nie opuszczał nas na krok nawet w lesie.
 
W godzinach południowych spędziliśmy czas na spacerze po Zbąszyniu (starówka w Zb-niu, park miejski, kawa i ciacho w Hildegardzie, jeziorko zbąszyńskie), niektórzy z nas postanowili spędzić ten czas w lesie. Przed kolacją odbyły się arcyciekawe prezentacje Moniki (uri) oraz dr. Siwulskiego (ukłon dal pomysłodawcy Krzysia Patyka). W trakcie wykładów można było delektować się ciachem Izeczki , Mikołaja  i  Aszy. Paluchy lizać ;)!!! Po naukowych pokazach odbyło się ogłoszenie wyników zlotowych konkursów. W ilości znalezionych gatunków, równych sobie nie miała Małgi, która w pokonanym polu pozostawiła wielu świetnych konkurentów. Nagrodę pocieszenia odebrał Krzysiu (Croopkeeper), któremu udało się znaleźć (we własnym bagażniku) tylko 2 gatunki grzybów: shitake oraz  lakownicę. Zachwycił wszystkich Rudek, który zorganizował pokaz wszelkiej maści grzybasów. Różnorodność gatunków sprawiła, że każdy miał okazję na czym zawiesić oko ;) Dzień zakończyliśmy wieczornym ogniskiem podczas którego rozmów i żartów nie było końca.
W końcu nastała niedziela … smutny czas pożegnań … Z racji dalekiej podróży jako pierwsze opuściły nas Krakusy, Król Ponidzia Zibi oraz Cywka. Reszta Grzyblandu wybrała się z nami na łomnickie lasy. Niespodziewanie dołączył do nas Jezier, któremu sprawy osobiste pokrzyżowały możliwość wcześniejszego przyjazdu. Co prawda, półtoragodzinny rekonesans po lesie nie przyniósł nam pełnych koszy ale był to świetnie spędzony czas w doborowym towarzystwie. Po obiedzie ostatnie wspólne rozmowy, pamiątkowe zdjęcia i niestety pożegnanie z resztą uczestników drugiego Wielkopolskiego Zlotu. Dla mnie jako organizatora a zarazem uczestnika był to wspaniały i niezapomniany weekend. Chciałbym serdecznie wszystkim podziękować, za skorzystanie z naszego zaproszenia i przebycie takiej dalekiej drogi by się z nami spotkać. Specjalne podziękowania dla Aszy, Janusza i Zibiego za fantastyczne prezenty. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda się raz jeszcze zorganizować zlot na zbąszyńskiej ziemi.
Post scriptum dopisze Wódz Maryjanek ;)
 
Robinho
                                       Komentarze
11 Grudnia 2017
Poniedziałek
Imieniny obchodzą:
Damazy, Daniela,
Julia, Stefan,
Waldemar, Wojmir
Do końca roku zostało 21 dni.
Grzybland Na Facebooku
Konkursy
Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętaj mnie
Nie pamiętasz hasła?
Nie masz konta? Załóż je sobie
Kiedy na grzyby

showMoon()
Gościmy
Aktualnie jest 788 gości online oraz 1 użytkownik online
  • Coffeeseem